niedziela, 5 grudnia 2010

Badzmy dobrej mysli!

No i zaczelo sie! Siedzimy w hostelu na darmowym necie, nad nami mecz Filipiny-Wietnam na ekarnie, dookola pokrzykujacy lokalsi... za oknem skutery, szum i 23 stopnie C!!


Zaczelo sie w piatek w nocy ok 2ej na dworcu PKP w Poznaniu, sama nie wiem ile czasu temu to bylo, po ilosci wrazen sadze ze lata swietlne.
W telegraficznym skrocie- podroz PKP w doskonalym towarzystwie i bardzo cieplym przedziale... na lotnisku juz bylo poranek, wiec na nadrobienie brakow snu nie bylo juz ochoty... samolot do Moskwy odlatywac mial planowo o 11.20... Pani z Aeroflot zachecala do bycia dobrej mysli... start przesunieto na ok 14.00, badzmy jednak dobrej mysli, moze sie uda przesiadka, tyle, ze okazalo sie, ze mowa o samolocie w kierunku Warszawy, gdzie na niego spokojnie czekalismy, badzmy dobrej mysli... startowal w Moskwie kilka godzin... az w koncu w okolicach 16tej rzeczywiscie sie nam objawil! W Moskwie zgraja spoznionych pasazerow stanela przed Pania Kontroler Tranzytu i czekala na wyrok, bedac dobrej mysli oczywiscie:
- Shanghaj - please come
- Bangkok - wait, flight tommorrow (hehehehehehe - przyp.autora:-)
- Hanoi - wait

To bylo bardzo wieloznaczne wait, okazalo sie w koncu oznaczac niespodziewane odwiedziny Pekinu :-) Wow!

No i tak, po kilku lotach, kilkunastu godzinach na 4 lotniskach, jestesmy tu - my, bagaz jeszcze nie! Ale nic nas nie zlamie! Jestesmy dobrej mysli i idziemy podbijac stolice!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz