środa, 15 grudnia 2010
O marzeniach
Od rana pada! Pogoda-marzenie! Ale co tam, nie taki deszcz straszny jak sniezyce i zawieje i zamiecie... rower rade da, my tez! Zaczelo sie od spelnienia pewnego drobnego marzenia o wietnamskim kapeluszu, na cieply deszczyk jak znalazl, i koszuli w kolorze wojskowej zieleni! Pani w sklepie byla przemila, miala kapelusze i koszule, moj polski wietnamski coraz bardziej zrozumialy, ceny bardzo nieturystyczne! Michal sie skusil i kupil sobie peleryne!! No i wyszlismy ze sklepu wyposazeni! Potem bylo juz tylko doskonalej! Padalo, jak z cebra lalo, kropilo, tak na zmiane, kapelusz lezal jak ulal, bloto oblepialo nasze stopy, spodnie, nasze twarze, dzieci machaly, tiry trabily! Dzien jak marzenie!... Dziewne mamy marzenia ;-)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Czy u was ciagle pada? Bo po wpisach sadzac to ciagle mokniecie :-) Ale i tak macie fajnie ...
OdpowiedzUsuńWrzuccie zdjecie tej przemilej pani Chung, pleeease