Pani/Panna? Chung... ;) zostawia biuro na moja laske, pozwala korzystac z internetu, kaze obslugiwac klientow ;)...z zaplecza wychodzi Wietnamczy, mowi Hallo.... idzie dalej ;) zero stresu ze za biurkiem siedzi sobie jakis dziwny czlowiek.
Na wiesc ze JA!!! TUTAJ !!! chce dla Agnieszki ;) znalezc meza wsrod miejscowych zachichotala cudownie i rozesmiala sie od ucha do ucha...ale niestety przyjechal nasz autobus. A juz chwytala za komorke i pewnie chciala zadzwonic do potencjalnego kandydata. Szkoda ze nie wiemy jak jej talenty organizacyjne sprostalyby temu zadaniu. Chyba dzieki temu ze tak dobry ;) jestem dla mojej towarzyszki w zwiazku z poszukiwaniem meza jestem ponoc "good man". Pani/Panna? Chung wie co mowi?
Ale co by nie mowic...potencjalnych kandydatow ze wschodu i zachodu staram sie dokumentowac fotograficznie.
W busie z Halong Bay do Hanoi jechal taki jeden fajny...dobrze ubrany, mial niezle ciemne okulary, w miare slusznego wzrostu. Pewnie ma fajny skuter. Niestety nie zdazylem uwiecznic go na zdjeciu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz