...powiedzial "angol" do "angola" przed zanurzeniu sie w ciemna czelusc niewielkiego otworu. Widac jako przedstawiciele narodow "lepszych" znaja sie na wszystkim i wiedza jak pachnie sobie taki tunel wydlubany przez male zolte ludziki...z karabinami ;).
Cu chi to system tuneli niedalego Saigonu, mial jakies 200 km dlugosci, skladal sie z 3 poziomow, z pomieszczeniami mieszkalnymi, kuchniami,jadalniami, bunkrami, studniami. Co prawda Amerykanie ostro sie za ten rejon zabrali uzywajac wszelkich srodkow jakie mieli i wieksza czesc zostala zniszczona. Na dzien dzisiejszy jest tam muzeum, nawet niezle, choc mysle mozliwosci rozwoju sa ogromne. Na poczatek piekny propagandowy film jak piekna to ziemia byla itd...ukoronowaniem filmu jest postac malej wietnamskiej dziewczynki z karabinem ktora byla "american killer hero".Potem mala pogadanka ;) i ruszamy w teren. Najpierw prezentacja jak wygladaly wejscia do tunelu (mozna sie bylo schowac i zrobic sobie zdjecie). Potem prezentacja roznych "ciekawych" pulapek do robienia krzywdy blizniemu, kratery po bombach, zrekonstruowane warsztaty itd. Mozna sobie tez postrzelac z AK-47, czy M-16 ;), strzelnica jest umieszczona zaraz przy kawiarni wiec co chwile ktos podskakuje na dzwiek wystrzalu.
No i w koncu tunele ;) troche powiekszone do rozmiarow bialego czlowieka. Choc mielismy okazje w innym miejscu, w okopie zobaczyc jak wygladaly w rzeczywistosci. No i na pewno trzeba by bylo sie czolgac...Przelecielismy cala trase, nie uciekajac jak inni. Choc tutaj nie dalo sie wyczuc reka jak ta ziemia jest naprawde zdatna do przekopywania ( w tunelach w Vinh Moc sciany sa takie jak byly w czasie wojny). Ale bylo cieplo, lekka duchota, caly czas skulonym trzeba bylo byc (przynajmniej ja). Daje sie choc troche wczuc w sytuacje tych ktorzy siedzieli tam calymi dniami.
Jak ktos chce moze sobie kupic czarna pizamke Vietcongu ;) albo sandalki robione z opon samochodowych...
Fajnie bylo...warto to miejsce zobaczyc
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz