niedziela, 5 grudnia 2010

Zapach Hanoi

Hanoi pachnie wszystkim...halasem, spalinami, ludzmi, makaronem, smieciami, pieczonymi kurzymi lapkami, dzinsem damskim, dzinsem meskim i wietnamska zimowka. Zgielk bazarow Stambulu czy ulice Almaty to nic w porownaniu z przyjemnoscia pokonywania tutejszych ulic. Oczy dookola glowy, pewny krok i da sie przejsc najgorsze skrzyzowanie samym srodkiem. No czerpiemy wzorce z miejscowych...nie ma nic przyjemniejszego niz zagubic sie w plataninie uliczek.

Ciekawe czy da sie w zimowych trekach i dlugich spodniach wytrzymac zaduch w ciagu dnia. W sam raz zadanie dla sekcji plazowej ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz