niedziela, 19 grudnia 2010

A potem poszlismy na zakupy

... w ulice sukienek, aleje sukienek, stosy sukienek, kupy i sterty i masy sukienek, wszechswiat sukienek... a jak sie nie znajduje odpowiedniej sukienki na wieszaku, to zawsze jest katalog, a kazdy fason mozna miec z dowolnego materialu, a materialow kolejny wszechswiat... mozna sie poplakac z niemocy dokonania wyboru... albo zwiariowac! jestem obecnie gdzies pomiedzy jedynym, a drugim! Boje sie jutra!





4 komentarze:

  1. zakupy...robie sobie zdjecia ;), usmiecham sie do milych pan...nawet zaproponowalem pewien pomysl racjonalizatorski..zeby facet w takim sklepie dostawal piwo...to wtedy bedzie tam siedzial ile sie da ;) ;) ;)...

    OdpowiedzUsuń
  2. Aga, w tej dlugiej, bialej sukience wygladasz super!!!! mam nadzieje, ze ja kupilas:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie piekne! super! Dokladnie! Biala jest najladniejsza. Mam nadzieje ze nie odjechaliscie jeszczce 300 km i dasz rade sie po nia cofnac jak by co :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Biała najpiękniejsza! Tylko muszę się opalić żeby ją pożyczać;)

    OdpowiedzUsuń